🎁 Darmowa próbka do każdego zamówienia • Darmowa dostawa od 229 zł

O NAS

Cześć!  

Miło nam, że odwiedziłeś/-aś zakładkę „O nas”. To znaczy, że chcesz lepiej nas poznać i dowiedzieć się, kto, jak, gdzie i dlaczego tworzy produkty aromámy.  

Zanim zaczniesz czytać, uprzedzamy, że nie znajdziesz tutaj typowego opisu misji, wizji i wartości. Zamiast tego zapraszamy Cię do poznania naszej historii. To właśnie ona najlepiej pokazuje, kim jesteśmy i co jest dla nas naprawdę ważne.  

Za kolorowym i pachnącym światem aromáma stoi rodzina Veličków. Giedrė - troskliwa mama, która już od nastoletnich lat pasjonuje się aromaterapią i tworzeniem naturalnych kosmetyków. Remigijus - odpowiedzialny tata, który uwielbia tworzyć wysokiej jakości materiały wideo i z kreatywnością znajduje rozwiązania nawet najbardziej wymagających wyzwań. Arvydas - młody sportowiec, któregonarodziny w 2011 roku stały się początkiem historii aromámy. I wreszcie Tautvydas - pełen energii urwis, który od 2017 roku jest najjaśniejszą gwiazdą firmy aromáma.  

Zaintrygowaliśmy Cię? Zapraszamy do poznania pełnej historii aromáma. 

Pierwsze spotkanie z aromaterapią

Jak to się dzieje, że czternastoletnia dziewczyna zakochuje się w aromaterapii? I to nie tylko w jej przyjemnej, zapachowej stronie, która pozwala wypełniać dom, kosmetyki i codzienność pięknymi aromatami, ale w prawdziwej, terapeutycznej aromaterapii, wspierającej zdrowie i dobre samopoczucie.  

Wierzymy, że przypadki nie istnieją.  

To właśnie dlatego, gdy Giedrė była nastolatką, zaczęły dokuczać jej silne bóle pleców. Rodzice zapisali ją na masaże do Janiny. Szybko okazało się jednak, że Janina nie była zwykłą masażystką. Była specjalistką od holistycznego podejścia do zdrowia. Łączyła terapię manualną, masaż punktowy, ziołolecznictwo, napary i herbaty z tym, co fascynowało ją najbardziej – aromaterapią.  

Podczas pierwszej wizyty postawiła przed Giedrė drewnianą skrzynkę wypełnioną buteleczkami olejków eterycznych.  

Pomarańcza poprawia nastrój. Moja nauczycielka mówiła, że to zamknięte w butelce płynne światło słońca. Lawenda to królowa aromaterapii – uspokaja i pasuje praktycznie każdemu. Rozmaryn dodaje energii jak filiżanka kawy. Mięta pieprzowa przyjemnie chłodzi i wspiera drogi oddechowe. A golteria? Ta będzie idealna na Twój stan zapalny pleców. Zawiera salicylan metylu, który działa przeciwbólowo.  

Giedrė niemal nie słyszała kolejnych słów. Brała do rąk jedną buteleczkę po drugiej, wąchała je i odkrywała zupełnie nowy świat. Każdy zapach był inny. Każdy miał własny charakter, energię i historię. Czuła, jakby w każdej małej buteleczce kryło się coś niezwykłego.  

– Halo, dziecko! Ziemia do Giedrė! – zaśmiała się Janina. – Słyszałaś moje pytanie? Wybierz sześć olejków, które dodamy do Twojego olejku do masażu. Nie analizuj, wybierz intuicyjnie. Resztą zajmę się ja.  

To właśnie wtedy Giedrė zrozumiała, że odnalazła coś, czego szukała, choć jeszcze o tym nie wiedziała.  

Pomyślała tylko jedno:  

To jest moje miejsce. Mogłabym spędzić całe życie wśród tych małych buteleczek, poznawać ich zapachy, uczyć się ich właściwości i tworzyć z nich kompozycje, które pomagają ludziom.  

Po chwili odwróciła się do Janiny i zapytała:  

– Ja też chcę się tego nauczyć. Chcę wiedzieć, jak działają olejki eteryczne i jak je bezpiecznie łączyć, żeby wspierały zdrowie. Gdzie się Pani tego nauczyła?  

Janina uśmiechnęła się.  

– U Jūratė Kukenienė. Aromaterapia dopiero zaczyna zdobywać popularność na Litwie, ale wierzę, że będzie coraz bardziej doceniana. Musisz jednak pamiętać, że to nie jest zabawa. Trzeba poznać chemię olejków, ich składniki, sposób działania i zasady bezpiecznego stosowania. Dzięki nim można zrobić wiele dobrego, ale niewłaściwie użyte mogą również zaszkodzić.  

Tamto spotkanie zmieniło wszystko.  

Jeszcze tego samego dnia Giedrė zrozumiała, czym chce zajmować się w życiu. To był początek drogi, która po latach doprowadziła do powstania aromámy. 

Narodziny pasji

– Mamo, tato, nie potrzebuję nowych ubrań, butów, biżuterii ani perfum. Chcę odkładać wszystkie kieszonkowe na kursy u Jūratė Kukenienė. Chcę dowiedzieć się o tych małych buteleczkach wszystkiego, co wie Janina – powiedziała Giedrė rodzicom jeszcze tego samego wieczoru.  

I tak zaczęła się jej niezwykła przygoda z nauką aromaterapii.  

Rodzice postanowili zaufać nowo odkrytej pasji swojej czternastoletniej córki, a Jūratė dostrzegła w niej ogromną ciekawość świata i potencjał. Uznała, że Giedrė jest gotowa do udziału w podstawowym kursie aromaterapii. Rok później uczestniczyła już w zajęciach dla osób zaawansowanych.  

Na tym jednak nie poprzestała. Kolejne lata wypełniły kursy tworzenia naturalnych kosmetyków, szkolenia z masażu, inicjacja Reiki oraz nauka innych metod holistycznego wspierania zdrowia.  

Gdy miała osiemnaście lat, jej wiedza i doświadczenie były imponujące. Znała holistyczne podejście do zdrowia niemal tak dobrze jak Janina, a zdobyte umiejętności wykorzystywała już w praktyce.  

Niedługo po swoich szesnastych urodzinach, za zgodą i przy wsparciu taty, wynajęła niewielki gabinet w salonie fryzjerskim. To właśnie tam prowadziła masaże, sesje aromaterapii oraz Reiki. Po każdej wizycie proponowała klientom naturalne kremy do twarzy i ciała, które przygotowywała samodzielnie według indywidualnych receptur. Często powstawały one późnymi wieczorami, a nawet w środku nocy.  

Tak zrodziło się coś znacznie większego niż hobby. Pasja powoli stawała się sposobem na życie. 

Pierwszy cud

W wieku osiemnastu lat Giedrė miała już dwa lata doświadczenia zawodowego i – co w tamtym wieku wydawało się największą wolnością – własne zarobione pieniądze. Podczas zimowych wakacji postanowiła spełnić jedno ze swoich marzeń i samotnie polecieć do Egiptu, by odpocząć nad morzem.  

Tak, dobrze przeczytaliście – sama.  

A skoro już wiecie, że w życiu nie wierzymy w przypadki, to właśnie tam wydarzył się kolejny z nich.  

W Egipcie Giedrė poznała Remigijusa. Niedługo później oboje zakochali się w sobie bez pamięci.  

Wiemy, że pewnie chętnie poznalibyście szczegóły tej historii, ale przypominamy – to wciąż zakładka „O nas”, a nie romantyczna powieść.  

Przenieśmy się więc do 2010 roku.  

Tuż przed swoimi dwudziestymi urodzinami Giedrė poślubiła miłość swojego życia. Datę ślubu wybrali nieprzypadkowo – 10.01. Wierzyli, że będzie symbolem nowego początku i wspólnego tworzenia małych, codziennych cudów.  

Na pierwszy z nich nie musieli długo czekać.  

Miał błękitne oczy, pachniał mlekiem, a wkrótce także lawendą, bo nocami nie dawał rodzicom zbyt wiele snu. Miał na imię Arvydas.  

Jego narodziny stały się kolejnym przełomowym momentem w historii aromámy.  

Giedrė miała wtedy zaledwie dwadzieścia lat. Była młodą mamą, perfekcjonistką i osobą, która zawsze chciała dawać z siebie wszystko. Pragnęła zapewnić swojemu synowi to, co najlepsze, i od początku marzyła o tym, by wychowywać go w zgodzie z naturą i własnymi przekonaniami.  

Szybko wprowadziła stały rytm dnia, dzięki któremu mogła łączyć macierzyństwo z pracą. Stosowała naturalną higienę niemowląt, codziennie masowała i ćwiczyła z synem, a każdego dnia wychodziła z nim na świeże powietrze – niezależnie od pogody, jeśli tylko był zdrowy.  

Kiedy Arvydas chorował, Giedrė w pierwszej kolejności sięgała po to, co znała najlepiej – aromaterapię, naturalną pielęgnację i zioła. To właśnie obserwacja potrzeb własnego dziecka stała się inspiracją do stworzenia pierwszych produktów, które dziś znają tysiące rodzin.  

Gdy pojawił się pierwszy katar, powstał „Duszek”. Gdy zaczęło się ząbkowanie – „Wróżka Zębuszka”. A spray, który kiedyś nosił nazwę „Precz, choróbska!”, również narodził się z codziennych doświadczeń młodej mamy.  

To właśnie Arvydas był pierwszym i najważniejszym źródłem inspiracji dla produktów aromámy. Dzięki niemu pasja Giedrė zaczęła stopniowo zamieniać się w markę, która dziś towarzyszy tysiącom rodzin każdego dnia. 

Spotkania dla mam

Kiedy codzienność z małym Arvydasem nabrała rytmu, a Giedrė odnalazła się w roli mamy, poczuła, że chce dzielić się swoją wiedzą z innymi kobietami. 

Za namową instruktorki jogi dla mam i niemowląt, do której uczęszczała razem z synkiem, zaczęła organizować spotkania dla mam. Opowiadała podczas nich o naturalnym wspieraniu odporności, hartowaniu organizmu, naturalnej higienie niemowląt, masażu i aromaterapii.  

Z czasem na spotkania przychodziło coraz więcej kobiet – najpierw w Kownie, później także w innych miastach Litwy. Wokół Giedrė zaczęła tworzyć się społeczność świadomych mam, które chciały wychowywać dzieci bliżej natury i wymieniać się doświadczeniami.  

Pewnego dnia ta sama instruktorka jogi, która udostępniała Giedrė salę na warsztaty, powiedziała:  

– A może przyniosłabyś na kolejne spotkanie swoje olejki, balsamy i „Duszka”? Dziewczyny ciągle powtarzają, że chętnie korzystałyby z Twoich receptur, ale nie mają czasu, ochoty ani wszystkich składników, żeby przygotowywać je samodzielnie.  

Po chwili dodała z uśmiechem:  

– Ułatw im życie. Ty uwielbiasz odmierzać każdą kroplę olejku, ale one chcą po prostu mieć pod ręką gotowy produkt, którym posmarują dziecku klatkę piersiową przy katarze, brzuszek podczas kolki albo rozprowadzą lawendę przed snem. Dla wielu mam to ogromne ułatwienie.  

To była kolejna rozmowa, która zmieniła bieg wydarzeń.  

Na następne spotkanie Giedrė przygotowała pierwszą serię „Duszka”, „Wróżki Zębuszki” oraz aromaterapeutycznych sprayów do odświeżania powietrza. Jeden z nich nosił wtedy nazwę „Precz, choróbska!”, a dziś znany jest jako „Dobra atmosfera”.  

Po zakończeniu warsztatów instruktorka zwijała maty do jogi i z uśmiechem spojrzała na Giedrė, która stała przed... pustą półką.  

– A nie mówiłam? Rozeszły się jak świeże bułeczki!  

Od tego momentu wszystko potoczyło się błyskawicznie.  

Wieść o „Duszku” i „Wróżce Zębuszce” rozchodziła się wśród mam z polecenia na polecenie. Zamówień przybywało z dnia na dzień.  

W domu rodziny Veličków, przy charakterystycznym zielonym stole w kuchni, każdego ranka jeszcze przed świtem powstawały kolejne partie produktów. Następnie Giedrė zabierała je ze sobą na spotkania organizowane w całej Litwie. Nie miała stoiska ani sklepu. Sprzedawała je... prosto z walizki.  

Mamy ustawiały się po wykładach i głośno odliczały:  

– Jeden dla mnie, jeden dla siostry, jeden dla sąsiadki… O, i jeszcze dla koleżanki, bo jej synek ciągle ma katar. Poproszę pięć „Duszków” i ten spray do odświeżania powietrza.  

Dziś łatwo zachwycić się tą historią, ale warto pamiętać, jak wyglądała wtedy codzienność Giedrė.  

W tym samym czasie studiowała dziennie na Litewskim Uniwersytecie Nauk o Zdrowiu, wychowywała małego synka, tworzyła kolejne produkty i prowadziła nawet dwanaście spotkań dla mam miesięcznie w różnych częściach Litwy.  

Dlatego dzień często zaczynał się o czwartej rano. Nie dlatego, że wierzyła, iż o świcie produkty mają w sobie więcej energii. Po prostu doba była za krótka, by zmieścić wszystko, co chciała zrobić.  

I chyba właśnie tego najbardziej potrzeba było wtedy Giedrė – nie większej liczby godzin, lecz jeszcze więcej pasji i determinacji. Tych na szczęście nigdy jej nie brakowało.   

Tak narodził się biznes 

Kolejnym przełomowym momentem w historii aromámy był dzień, w którym Giedrė, kończąca właśnie studia pielęgniarskie, postanowiła podzielić się swoją wiedzą w mediach społecznościowych.  

Napisała na Facebooku artykuł zatytułowany „Jak prawidłowo radzić sobie z katarem, aby minął, zanim zdąży się rozwinąć?”.  

Nie spodziewała się, że tekst dotrze do tysięcy osób.  

Opisała w nim swoje podejście do pielęgnacji podczas przeziębienia, znaczenie odpowiedniej wilgotności powietrza, aromaterapii oraz naturalnej pielęgnacji nosa. Na końcu dodała prostą informację:  

„Możesz przygotować taki produkt samodzielnie albo mogę zrobić go dla Ciebie. Skontaktuj się ze mną.”  

To wystarczyło.  

Post błyskawicznie zdobył ogromną popularność. Tysiące polubień, komentarzy i udostępnień sprawiły, że o „Duszku” usłyszała cała Litwa.  

Telefon Giedrė dzwonił bez przerwy.  

Przez wiele godzin odbierała kolejne połączenia, zapisywała zamówienia, odpowiadała na wiadomości i jednocześnie opiekowała się kilkuletnim Arvydasem.  

Pewnego wieczoru, gdy usypiała synka, zadzwonił telefon.  

Była 23:30.  

Po drugiej stronie słuchawki płakała zmęczona mama niemowlęcia, które z powodu silnego kataru nie mogło spokojnie jeść. Giedrė cierpliwie wysłuchała jej, udzieliła wskazówek i obiecała, że następnego ranka wyśle zamówienie priorytetowo.  

Wtedy zrozumiała, że sama nie będzie w stanie robić wszystkiego.  

Do pomocy przy pakowaniu przesyłek dołączyła koleżanka młodszego brata, a obsługą telefonów i wiadomości zajęła się jedna z klientek. Kilka dni wcześniej zadzwoniła z zamówieniem, a podczas rozmowy Giedrė mimochodem przyznała, że zwyczajnie przestaje nad wszystkim panować.  

Tak powstał pierwszy zespół aromáma.  

Jednego jednak Giedrė nie chciała oddać nikomu.  

Tworzenie produktów.  

Nadal każdego dnia wstawała o czwartej rano i własnoręcznie odmierzała każdą kroplę olejków eterycznych.  

Żartowała wtedy:  

– Trudno Wam zaczynać dzień o czwartej rano? O tej porze ja jem już obiad.  

Remigijus z boku obserwował, jak niewielkie przedsięwzięcie zamienia się w prawdziwy biznes.  

– Jak mogę Ci pomóc? – pytał.  

Na początku odpowiedź była prosta.  

– Przywieź mi z Wilna kolejne buteleczki, kiedy będziesz wracał z pracy.  

Po pewnym czasie pojawiła się kolejna potrzeba.  

– Musimy przenieść magazyn i pakowanie przesyłek poza dom.  

– Dobrze. Znajdę odpowiednie miejsce.  

Niedługo później:  

– Coraz więcej osób chce odwiedzać nas osobiście. Chyba potrzebujemy sklepu.  

– W porządku. Obok obecnego lokalu jest większa przestrzeń. Zmieścimy tam magazyn i sklep.  

Kilka miesięcy później Giedrė powiedziała:  

– Nie nadążam z produkcją. To już nie jest ani bezpieczne, ani profesjonalne, żeby wszystko powstawało w domu. Muszę skończyć studia i napisać pracę licencjacką. Potrzebujemy wsparcia.  

Remigijus jak zwykle odpowiedział spokojnie:  

– Znajdziemy rozwiązanie.  

Pierwszym krokiem była współpraca z apteką Uniwersytetu Nauk o Zdrowiu Litwy.  

Początkowo usłyszeli, że niewielka marka ich nie interesuje.  

Dopiero gdy Giedrė wspomniała, że w ciągu zaledwie dziewięciu miesięcy własnoręcznie wyprodukowała i sprzedała 8 000 sztuk „Duszka”, rozmowa potoczyła się zupełnie inaczej.  

Apteka zgodziła się rozpocząć produkcję.  

Jednak sukces rósł szybciej, niż ktokolwiek przypuszczał.  

Po kolejnych miesiącach farmaceuci przyznali, że większość ich czasu zajmuje produkcja dla aromámy i zaproponowali dwa wyjścia: ograniczyć zamówienia albo stworzyć własne laboratorium.  

Odpowiedź Remigijusa była natychmiastowa.  

– Nie będziemy ograniczać marzeń. Zbudujemy własną produkcję.  

To oznaczało kolejne inwestycje, nowe wyzwania i naukę wszystkiego od podstaw.  

Był to także trudny okres.  

Popyt był tak duży, że firma praktycznie przestała się reklamować. Polecenia klientów wystarczały, by kalendarz zapełniał się z wyprzedzeniem.  

Jednocześnie coraz częściej pojawiały się kontrole, pisma i zarzuty ze strony konkurencji. Młoda marka oparta na aromaterapii wzbudzała wiele emocji i nie wszystkim podobał się jej dynamiczny rozwój.  

To był również bardzo wymagający czas w życiu prywatnym.  

Giedrė i Remigijus marzyli o drugim dziecku, ale przez długi czas bezskutecznie starali się o kolejną ciążę.  

Stres, przemęczenie i ogrom obowiązków odciskały swoje piętno.  

Wieczorami, a czasem o czwartej nad ranem, Giedrė siedziała przy stole laboratoryjnym. Jedną ręką przygotowywała kolejne receptury, drugą zapisywała nowe pomysły.  

Właśnie wtedy powstały produkty, które dziś są jednymi z najbardziej rozpoznawalnych w ofercie aromáma: „Chmurka Snów”, „Wujcio Dobry Sen”, „Spokojny Brzusio”, „Dupce Pupce” oraz mieszanka olejków eterycznych „Słodkich Snów”.  

Jak sama później mówiła, każdy z tych produktów powstawał z ogromną nadzieją, miłością i marzeniem o powiększeniu rodziny.  

Być może właśnie dlatego do dziś zajmują tak szczególne miejsce – zarówno w sercu Giedrė, jak i w domach tysięcy rodzin, które wybierają aromáme każdego dnia.  

Drugi cud  

Jak to często bywa, kiedy dwoje ludzi przestaje za wszelką cenę walczyć o spełnienie marzenia, ono po prostu się spełnia.  

Pewnego śnieżnego grudniowego dnia na świat przyszedł Tautvydas.  

Miał błękitne oczy jak starszy brat, gęstą czuprynę ciemnych włosów i od pierwszych dni zachwycał spokojem. Pięknie jadł, dobrze spał i niemal nie rozstawał się z uśmiechem. Był jednym z tych dzieci, o których mówi się: „złote dziecko”.  

Sam nie potrzebował ani „Spokojnego Brzuszka”, ani „Chmurki Snów”. Za to tysiące innych rodzin potrzebowały ich każdego dnia.  

Jak po latach wspominała Giedrė:  

Pierwsze dziecko nauczyło mnie rozwiązywać problemy i zainspirowało do stworzenia wielu produktów. Drugie było jak nagroda za wszystkie te doświadczenia. Dzięki niemu mogłam po prostu cieszyć się macierzyństwem.  

Kiedy Tautvydas miał zaledwie dwa miesiące, wydarzyło się coś, co ponownie odmieniło historię aromámy.  

Niedaleko domu rodziny Veličków pojawił się lokal, który idealnie nadawał się na profesjonalne laboratorium kosmetyczne.  

Remigijus ograniczył swoją pracę w telewizji i całkowicie zaangażował się w rozwój rodzinnej firmy. Zaledwie kilka miesięcy później wręczył Giedrė dokument potwierdzający, że w Kownie, przy ulicy Baršausko, powstało laboratorium kosmetyczne spełniające standardy Dobrej Praktyki Produkcyjnej (GMP).  

To był ogromny krok naprzód.  

Obok laboratorium znalazły się magazyn, miejsce do pakowania zamówień oraz piękny sklep urządzony w prowansalskim stylu. Dzwoneczek zawieszony nad wejściem niemal bez przerwy oznajmiał przybycie kolejnych klientów.  

Było tam również biuro dyrektorki.  

Choć… często pozostawało puste.  

Najmłodszy „dyrektor”, Tautvydas, wciąż potrzebował mamy bardziej niż firma, a sama Giedrė szybko odkryła, że zarządzanie przedsiębiorstwem nie daje jej tyle satysfakcji, co tworzenie nowych produktów.  

To właśnie tam czuła się najlepiej.  

Uwielbiała opracowywać receptury, rozmawiać z klientami, odpowiadać na ich pytania i pisać artykuły edukacyjne do mediów społecznościowych oraz magazynów dla rodziców.  

Bo od samego początku aromámy nie miała być tylko producentem kosmetyków.  

Miała być miejscem, w którym wiedza, doświadczenie i natura pomagają rodzicom każdego dnia dbać o siebie i swoich najbliższych.

Gdy zapachy spotkały film 

Pewnego dnia, w drodze na targi produktów dla dzieci na Łotwie, Giedrė zwróciła się do Remigijusa:  

– Kochanie, nie dam już rady. Nie znoszę faktur, raportów, dokumentów, spraw kadrowych i całej tej administracji. Kiedy zajmuję się tymi rzeczami, brakuje mi czasu na to, co naprawdę kocham – tworzenie produktów i kontakt z ludźmi. Albo dołączysz do mnie i pomożesz mi prowadzić firmę, albo zamykamy ten rozdział.  

Remigijus odpowiedział bez chwili wahania:  

– Oczywiście, że dołączę.  

To była jedna z najważniejszych decyzji w historii aromámy.  

Dla wielu osób wydawała się wręcz niezrozumiała. Remigijus miał dobrze rozwijającą się karierę w telewizji, pracował przy produkcjach filmowych i realizował ambitne projekty.  

– Naprawdę rezygnujesz z telewizji, żeby razem z żoną robić kremy? – pytali zdziwieni znajomi. – Ciekawa decyzja. Powodzenia w tym świecie zapachów!  

Nikt jeszcze nie wiedział, że właśnie wtedy zaczyna się coś wyjątkowego.  

Między światem filmu a światem aromaterapii narodziła się niezwykła synergia.  

Tak jak kiedyś iskra pojawiła się między Giedrė a pierwszymi buteleczkami olejków eterycznych, później między Giedrė i Remigijusem, a następnie podczas tworzenia pierwszych receptur aromámy, tak teraz połączyły się dwie zupełnie różne pasje.  

Efekty było widać bardzo szybko.  

aromáma zaczęła opowiadać swoją historię obrazem.  

Powstawały filmy, reportaże, sesje zdjęciowe, relacje z plantacji i destylarni, transmisje na żywo z laboratorium oraz materiały pokazujące, jak naprawdę wygląda proces tworzenia produktów.  

Marka stała się rozpoznawalna nie tylko dzięki swoim kosmetykom, ale również dzięki autentyczności i otwartości.  

Podczas gdy Giedrė skupiała się na opracowywaniu receptur, edukacji i tworzeniu nowych produktów, Remigijus przejął organizację firmy i rozwój jej zaplecza.  

To on zamieniał śmiałe pomysły w rzeczywistość.  

– Targi za granicą? Jedziemy.  

– Sprzedaż w kolejnych krajach? Zróbmy to.  

– Potrzebujemy większego magazynu? Znajdziemy go.  

– Laboratorium jest już za małe? Zbudujemy nowe.  

Dla niego nie było rzeczy niemożliwych.  

Tworzyli zespół, w którym każde z nich mogło robić to, w czym było najlepsze.  

Giedrė z pasją tworzyła nowe receptury i rozwijała świat aromámy, a Remigijus sprawiał, że wszystkie te pomysły mogły stać się rzeczywistością.  

Wiosna aromáma 

Każda historia ma swoje wzloty i trudniejsze momenty. Nasza nie jest wyjątkiem.  

Przez lata intensywnego rozwoju aromámy przyszło nam zmierzyć się z wieloma wyzwaniami. Był czas ogromnego tempa, nieustannych zmian i odpowiedzialności. Zdarzyło się również wypalenie – moment, w którym organizm powiedział: „czas się zatrzymać”.  

To właśnie wtedy Remigijus przejął prowadzenie firmy. Przez blisko dwa lata sam zarządzał przedsiębiorstwem, zespołem liczącym około 80 osób i wszystkimi procesami, które każdego dnia pozwalają aromámie działać. Nie było to łatwe. Każda decyzja niosła za sobą odpowiedzialność, a nie wszystko przebiegało idealnie.  

Nasi stali klienci z pewnością pamiętają ten okres.  

Prowadzenie marki tworzonej z pasji ma swoją wyjątkową specyfikę. Taka marka żyje energią swoich twórców. Gdy brakuje sił, inspiracji i przestrzeni do tworzenia, odczuwa to cała firma.  

Na szczęście po każdej zimie przychodzi wiosna.  

Po czasie odpoczynku Giedrė wróciła z nową energią, świeżym spojrzeniem i jeszcze większą pasją do aromaterapii. Wykorzystała ten okres na pogłębienie swojej wiedzy, zdobycie nowych doświadczeń oraz spojrzenie na markę z zupełnie innej perspektywy.  

W 2024 roku rozpoczął się największy rebranding w historii aromáma.  

Odświeżone zostały receptury, opakowania i identyfikacja wizualna marki. Każdy produkt został ponownie przeanalizowany, dopracowany i udoskonalony z myślą o jeszcze większej skuteczności, wygodzie stosowania i pięknie codziennych rytuałów.  

Zmieniała się nie tylko marka.  

Zmieniała się również rodzina, która ją tworzy.  

Arvydas i Tautvydas dorastali, pojawiały się nowe potrzeby, nowe doświadczenia i kolejne inspiracje. Wraz z nimi rozwijała się także oferta aromámy. Marka, która początkowo powstawała przede wszystkim z myślą o mamach i dzieciach, stopniowo zaczęła towarzyszyć całym rodzinom – od pierwszych dni życia aż po dorosłość.  

Dziś w aromáma znajdziesz nie tylko produkty wspierające codzienną pielęgnację najmłodszych, ale również naturalne kosmetyki i aromaterapię dla każdego, kto chce otaczać się pięknymi zapachami i świadomie dbać o siebie.  

Bo choć przez lata wiele się zmieniło, jedno pozostało niezmienne.  

Każdy produkt aromámy powstaje z tej samej pasji, ciekawości i troski o ludzi, od których wszystko się zaczęło.  

Naszą największą wartością są skuteczne produkty 

To, co dziś znacie jako aromáma, powstało z miłości, nadziei i pragnienia, by dzielić się wiedzą oraz doświadczeniem z innymi.  

Od początku naszym marzeniem było tworzenie produktów, które naprawdę odpowiadają na codzienne potrzeby całej rodziny. Takich, po które sięga się nie dlatego, że ładnie wyglądają na półce, ale dlatego, że po prostu stają się częścią codziennych rytuałów.  

Chcemy, aby aromáma było Waszym pierwszym wyborem, gdy szukacie naturalnej pielęgnacji, chwili ukojenia lub produktów wspierających dobre samopoczucie. Większość naszych receptur powstaje jako odpowiedź na pytania, potrzeby i doświadczenia klientów. Każdego dnia rozmawiamy z Wami – w naszych sklepach, telefonicznie, mailowo i w mediach społecznościowych. To właśnie te rozmowyinspirują nas do tworzenia kolejnych produktów.  

Najpierw trafiają one do naszego domu.  

To, czego sami używamy na co dzień i co testujemy we własnej rodzinie, dopiero później pojawia się na półkach aromámy.  

Aromaterapia pozostaje sercem naszej marki. Dlatego znaczną część naszej oferty stanowią czyste olejki eteryczne, hydrolaty oraz autorskie kompozycje aromaterapeutyczne. Jednocześnie współpracujemy z ekspertami z różnych dziedzin, dzięki czemu możemy oferować również naturalne kosmetyki, suplementy diety, herbaty ziołowe i inne produkty wspierające codzienny dobrostan.  

Największą wartością aromáma zawsze była i pozostaje skuteczność.  

Po kilkunastu latach od powstania „Duszka” wiemy, że to właśnie jakość naszych produktów sprawia, że klienci wracają do nas rok po roku. To dla nas ogromne zobowiązanie i motywacja, by nieustannie utrzymywać najwyższe standardy.  

Dlatego współpracujemy bezpośrednio z dostawcami surowców, badamy nasze produkty w niezależnych laboratoriach, stale rozwijamy kompetencje naszego zespołu i produkujemy kosmetyki w nowoczesnym laboratorium spełniającym standardy Dobrej Praktyki Produkcyjnej (GMP).  

Nadal tworzymy z tą samą pasją, z jaką wszystko się zaczęło.  

Najpiękniejszym momentem są dla nas święta, gdy do naszych sklepów przychodzą dzieci, które kiedyś dorastały z „Duszkiem” i „Wróżką Zębuszką”, a dziś – już jako nastolatki lub dorośli – wybierają aromámę na prezent dla swoich rodziców.  

W takich chwilach wiemy, że nasze motto „aromáma – część codziennego życia” nie jest tylko hasłem.  

To rzeczywistość, którą tworzymy razem z Wami.  

Dziękujemy za zaufanie i za to, że od tylu lat pozwalacie nam być częścią Waszej codzienności.  

Z serdecznymi, pachnącymi pozdrowieniami,  

Giedrė, Remigijus, Arvydas i Tautvydas  

Wspólnota

rozumiemy, jak się czujesz, dlatego tworzymy społeczność, w której dobrze jest dzielić się doświadczeniami i troską.

Wsparcie

pisz do nas śmiało i o każdej porze – zawsze jesteśmy tutaj, aby Cię wysłuchać, doradzić i wesprzeć.

Lojalność

to bezcenne zaufanie, które towarzyszy z pokolenia na pokolenie i jest najlepszym dowodem uznania dla naszej pracy.

Litewskie produkty

nasze produkty powstają w nowoczesnej laboratorii na Litwie, w Kownie, co gwarantuje najwyższą jakość i bezpieczeństwo.

Zapisz się do newslettera

Otrzymuj ekskluzywne promocje i porady dotyczące aromaterapii.